Blank gif

Blank gif

Licznik zadłużenia miasta
Więcej informacji

W oświacie nie ma miejsca na przypadki

22 października 2012, 12:12

Dobrze radzi sobie na polu oświaty. Pomaga fakt, że jako długoletni pedagog poznał jej problemy od środka. Dzięki temu dziś łatwiej prowadzić mu rozmowy ze środowiskiem nauczycielskim. A dialog bardzo sobie ceni. Tak z szeregowymi nauczycielami, jak i z reprezentantami związków zawodowych. Nie boi się też trudnych - na pierwszy rzut oka wręcz karkołomnych - decyzji. Przy okazji Dnia Edukacji Narodowej z Tadeuszem Kaczmarkiem, Zastępcą Prezydenta Miasta, rozmawiamy o edukacji. O jej cieniach i blaskach.

Panie Prezydencie w codziennych zmaganiach na polu edukacji pomaga Panu doświadczenie zdobyte wcześniej w szkole?

Bez wątpienia tak. Na wiele spraw patrzę bowiem ze znacznie szerszej perspektywy, której osoba, nigdy nie funkcjonująca w środowisku nauczycielskim, po prostu nie ma. Choć dziś nie uczę w szkole, to nadal jestem nauczycielem - stawiam się w takiej roli, staram się myśleć takimi kategoriami podejmując decyzje w gabinecie zastępcy prezydenta. I muszę powiedzieć, że to pomaga. Jako osoba "ze środowiska nauczycielskiego" czuję na sobie większą odpowiedzialność za podejmowane decyzje.

No właśnie, à propos decyzji... Zgodzi się Pan, że ostatnie kilkanaście miesięcy to w jaworznickiej edukacji dość duża rewolucja?

Nie nazywajmy tego rewolucją - to zaplanowane, przemyślane i konsekwentnie realizowane działanie. Nie ma tu żadnego przypadku, ani niekontrowanego przebiegu wydarzeń, jak to często w rewolucji bywa.  Zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy w obszarze edukacji zaszło wiele zmian.

Które w Pana ocenie są najważniejsze?

Trudno wskazać to jedno najważniejsze. Bardzo ważnym krokiem była decyzja o łączeniu jednostek oświatowych. Kiedyś założyliśmy sobie, że robimy wszystko, aby w Jaworznie nie zlikwidować żadnej placówki oświatowej. I staramy się to realizować. Jeśli jest taka konieczność - chociażby z powodu postępującego niżu demograficznego - to łączymy placówki, a nie likwidujemy. Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na takie posunięcie dwa lata temu w przypadku szkół przy ul. Promiennej i ul. Północnej.

Sprawdziła się taka strategia?

Uważam, że tak. Dlatego też podjęliśmy decyzję o łączeniu kolejnych placówek, przez co w Jaworznie pojawiły się m.in. nowe zespoły szkolno-przedszkolne.

Pojawiły się, ale przy dość dużym - zgodzi się Pan - niepokoju społecznym. Niektórzy rodzice, dotyczy to zwłaszcza przedszkolaków, obawiali się tego posunięcia.

Rzeczywiście tak było. Ludzka natura jest bowiem taka, że boimy się - często niepotrzebnie - zmian. Spotykałem się z rodzicami, przekonywałem, że łączenie placówek ma sens i jest nam - jako miastu - potrzebne. Nie wszyscy rodzice dali się wówczas przekonać. To prawda. Ale miałem ogromną satysfakcję, kiedy przy okazji otwarcia nowych oddziałów, ci sami rodzice podchodzili do mnie i wyrażali swoje zadowolenie. Bo dotrzymaliśmy słowa, bo nasze zapewnienia i obietnice nie były słowami rzucanymi na wiatr.

Czy takich połączeń będzie więcej? Wspomniał Pan o spadającej liczbie uczniów, a to nie napawa optymizmem na przyszłość.

Niepodważalnym faktem jest, że liczba uczniów w naszym mieście z roku na rok maleje. W tym roku szkolnym jest to 230 uczniów w skali całego miasta. Oczywiście liczba ta dotyczy wszystkich poziomów kształcenia.

Musimy spojrzeć na ten temat z szerszej perspektywy. Mniejsza ilość uczniów oznacza mniejszą subwencję z budżetu państwa. To bardzo istotne, bowiem w efekcie gmina - a więc pośrednio wszyscy mieszkańcy miasta - coraz więcej dokładamy się do oświaty. To najkosztowniejsza pozycja w budżecie miasta. W tym roku wydatki na oświatę wyniosą prawie 125 mln zł.

Podejmujemy jakieś działania, aby wydatki te ograniczyć?

Oczywiście, że tak. Gdybyśmy takich działań nie podejmowali, to w efekcie każdego roku dopłacalibyśmy do oświaty coraz więcej, a na to nas zwyczajnie nie stać. Łączenie placówek oświatowych to jedna z form ograniczania wydatków. Staramy się w maksymalny sposób wypełniać szkoły, tak aby liczba dzieci w oddziałach nie była zbyt niska, aby sale lekcyjne były wykorzystywane w pełnym zakresie możliwości. Co ważne, nie odbywa się to kosztem jakości kształcenia. Budynki, które pozostają po przeniesionych szkołach będziemy chcieli zbywać, tak jak miało to miejsce w przypadku budynków przy ul. Darwina. Zbycie to nie tylko jednorazowy zastrzyk gotówki. Nie musimy ponosić nakładów na utrzymanie budynków, no i oczywiście mamy wpływy z podatków wnoszone przez nabywcę.

W przedszkolach zlikwidowaliśmy stanowiska zastępców dyrektorów, a we wszystkich placówkach dozorców i stróżów nocnych zastąpiliśmy systemem alarmowym. Racjonalizując wydatki w oświacie planujemy łącznie zaoszczędzić w przyszłym roku 1,6 mln zł.

Dodatkowo pracujemy w zespole ds. oświaty w Śląskim Związku Gmin i Powiatów, którego zadaniem jest poszukiwanie oszczędności poprzez propozycje zmian prawa oświatowego. Rezultaty tych prac przekazywane są do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Wiem jednak, że pomimo oszczędności są podejmowane nowe inicjatywy w jaworznickiej oświacie.

To prawda. Na szczególną uwagę moim zdaniem zasługują dwie rzeczy. W III Liceum Ogólnokształcącym uruchomiliśmy dwa oddziały integracyjne dla uczniów niepełnosprawnych. To bardzo ważne przedsięwzięcie! Od września natomiast we wszystkich gimnazjach zatrudnieni są doradcy zawodowi, których zadaniem jest pomoc uczniom w podjęciu właściwej decyzji odnośnie dalszego kształcenia.

Nie można zapominać o tym, że przez cały czas, poprzez Miejski Zespół Obsługi Placówek Oświatowo-Wychowawczych, troszczymy się o bazę szkół. Na remonty, niezbędne modernizacje i doposażenie ośrodków wydajemy niemałe środki.

Patrząc zupełnie obiektywnie, jak ocenia Pan jakoś kształcenia w Jaworznie? Oferta szkół - zwłaszcza tych ponadgimnazjalnych - jest w porównaniu do miast ościennych atrakcyjna?

Poziom kształcenia oceniam dobrze. Wyniki osiągane przez naszych uczniów na egzaminach sprawdzających nie odbiegają od normy. Pamiętajmy, że osiągane wyniki w nauce w dużej mierze zależą od samego ucznia. Są uczniowie uzdolnieni, lubiący naukę, którzy chłoną wiedzę jak przysłowiowa gąbka. Są jednak i tacy, którzy tylko chcą "prześlizgnąć się" z klasy do klasy. I nawet gdyby takie dwie osoby chodziły do jednej klasy, uczyły się u tego samego nauczyciela, to wyniki końcowego egzaminu mogą mieć diametralnie odmienne.

Ofertę jaworznickich szkół oceniam wysoko. Staramy się, aby była ona zróżnicowana i co ważne - dopasowana do aktualnych trendów na rynku pracy. Duży nacisk stawiamy na praktyczne umiejętności, stąd nasze zaangażowanie w Centrum Kształcenia Praktycznego, gdzie uczniowie mają możliwość realizacji zajęć praktycznej nauki zawodu. Ważne jest, aby posiąść nie tylko wiedzę podręcznikową, ale aby również wziąć do ręki narzędzia, poczuć zapach warsztatu, mieć styczność z urządzeniami, które później - już w zakładzie pracy - absolwenci będą obsługiwać.

I tak na zakończenie. Jak dziś - będąc niejako po drugiej stronie - przeżywa Pan Dzień Edukacji Narodowej?

Dziś faktycznie już nieco inaczej. Wspólnie z prezydentem stajemy przed nauczycielami dziękując im za pracę i zaangażowanie. Ale od razu podkreślam, że pomimo trudu codziennej pracy z radością obserwuję rozwój naszej oświaty. Dziękuję wszystkim pedagogom za ich trud i poświęcenie, nie tylko w przekazywaniu wiedzy, ale także w wychowaniu młodych pokoleń. Nie jest to łatwe zadanie. Dziękuję też wszystkim pracownikom administracyjnym i obsługi, bez których jaworznicka oświata po prostu nie mogłaby funkcjonować.